Wypadek samolotu gaśniczego Dromader wstrząsnął służbami ratunkowymi 5 maja 2026 roku. Maszyna rozbiła się podczas akcji gaszenia pożaru lasu w powiecie biłgorajskim. Pilot zginął na miejscu.

Wypadek samolotu gaśniczego Dromader nastąpił podczas jednej z najtrudniejszych akcji lotniczych w tym sezonie. Maszyna należąca do Lasów Państwowych wystartowała z Warszawy o godzinie 19:04. O godzinie 20:41 samolot zniknął z radarów. Według dostępnych danych, rozbił się w rejonie miejscowości Osuchy, gdzie trwała walka z rozległym pożarem lasu.

Dromader w akcji gaśniczej – okoliczności katastrofy

Pożar, do gaszenia którego skierowano Dromadera, objął aż 150 hektarów lasu. Ponadto jego wierzchołkowy charakter oznaczał, że ogień przetaczał się przez korony drzew. W rezultacie rozprzestrzeniał się błyskawicznie dzięki samoistnemu przerzutowi płomieni. Jak wynika z doniesień, silne porywy wiatru i gęste zadymienie tworzyły ekstremalnie trudne warunki. Dlatego pilotowanie maszyny gaśniczej na tak niskich pułapach wiązało się z olbrzymim ryzykiem.

Śledztwo i badanie przyczyn wypadku

Na razie nie wiadomo, co dokładnie doprowadziło do katastrofy. Jednak okoliczności zdarzenia wyjaśniać będą dwie instytucje: Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuratura. Eksperci wskazują, że analiza lotu i stanu technicznego maszyny potrwa wiele tygodni. Tymczasem na miejscu wypadku pracują już technicy i śledczy zabezpieczający szczątki samolotu.

Akcja gaśnicza trwa mimo tragedii

Mimo tragicznego wypadku służby nie przerwały walki z ogniem. Ponad 300 strażaków oraz 70 zastępów straży pożarnej wciąż działa w terenie. Co więcej, koordynacja działań naziemnych po utracie wsparcia lotniczego stała się jeszcze trudniejsza. Śmierć pilota pogrążyła w żałobie zarówno Lasy Państwowe, jak i całe środowisko lotnictwa gaśniczego w Polsce. Jednocześnie służby zapewniają, że zrobią wszystko, by opanować pożar i nie dopuścić do kolejnych tragedii.

Przeczytaj też: Zginął poseł Łukasz Litewka. Miał 36 lat